|
||||
| Tutaj trzeba i warto bywać |
|
Kiedy Robert Papiernik zaprosił Ryszarda Wolbacha i Krzysztofa Misiaka, widzowie ich koncertu orzekli, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Wydawało się, że sprowadzenie kolejnego klasowego artysty nie będzie łatwą sprawą. A jednak udało się. Gospodarz Bili Bow Clubu sprawił gostynianom nie lada prezent. W minioną sobotę na Floriańskiej pojawiła się pierwsza dama polskiego bluesa, obdarzona wręcz niesamowitym głosem Magda Piskorczyk. Ryszard Wolbach, który pełnił obowiązki gospodarza wieczoru, zaczął od zagrania dwóch swoich utworów, czym wprowadził wszystkich w dobry nastrój. Później zaś zamienił kilka słów z artystką, przedstawiając przy tym, jej najważniejsze dokonania. A gdy w końcu zaczęła się właściwa część koncertu, Magda Piskorczyk i jej muzycy właściwie błyskawicznie zauroczyli widzów. Artystka emanowała tak niesamowitą energią, że niemożliwe wręcz było, aby nie udzieliła się ona również widzom. A gdy Magda zaczęła zachęcać do współtworzenia muzyki poprzez wyklaskiwanie rytmu, nie musiała nikogo długo prosić. W ten sposób dość szybko nawiązała się niezwykła wręcz więź między artystami, a odbiorcami ich muzyki. Więź, która była wyczuwalna do ostatnich taktów tego niezwykłego koncertu. Magda Piskorczyk czarowała widzów swoim cudownym głosem, demonstrując jego niewyobrażalne wręcz możliwości szczególnie w kończącej koncert pieśni Tuaregów. Jednak i wcześniej wprawiała ludzi w zachwyt, graniczący niemal z uwielbieniem. Żywiołowe reakcje ludzi najlepiej świadczyły o tym, że takie granie bardzo im odpowiada. Charyzmatyczna artystka wystąpiła w naszym mieście z w tercecie Aleksandrą Siemieniuk i Grzegorzem Zawilińskim. Ola grała na gitarach tak, że niejednego gitarzystę mogłaby przyprawić o poważne kompleksy. A gitarowe "dialogi" Magdy i Oli były absolutnie urzekające. Grzegorz zaś udowodnił, że nazywanie perkusji i instrumentów perkusyjnych "przeszkadzajkami" to dowód na nieznajomość muzyki. Widzowie słuchali jak urzeczeni jego solówek, ale też podziwiali maestrię, z jaką współtworzył to wspaniałe muzyczne widowisko. Robert Papiernik zasłużył na słowa najwyższego uznania za nawiązanie muzycznej współpracy z Ryszardem Wolbachem. Dzięki temu bowiem możemy być niemal w stu procentach pewni, że każdy kolejny koncert organizowany w Gostyninie przez tę dwójkę stanie się wielkim muzycznym wydarzeniem. A bywanie na imprezach w Bili Bow Clubie będzie po prostu coraz modniejsze. Na zdjęciu: Aleksandra Siemieniuk, Magda Piskorczyk i Grzegorz Zawiliński TOMASZ PASZKIEWICZ FOT. PIOTR MRÓWKA |



Koncert Magdy Piskorczyk w Bili Bow Clubie śmiało można określić jako jedno z największych wydarzeń muzycznych mijającego roku w Gostyninie. Robert Papiernik, gospodarz lokalu, zapowiada, że już niebawem powinniśmy zobaczyć u niego kolejnych wielkich artystów.










