Czwartek, 9 Września 2010
Motoryzacja
PDF Drukuj Email
Nowy projekt Mazdy: "dusza w ruchu"
shinari3Mazda zaprezentowała nowe oblicze: oto Shinari. Czterodrzwiowe coupe ma być zwiastunem nowej stylistyki japońskiego producenta, noszącej nazwę Kodo, co po japońsku oznacza "dusza w ruchu".

Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle nowe auto pojawi się na naszych ulicach. Ikuo Maeda, obecny szef projektantów Mazdy, zapewnia jednak, że ten projekt "zapowiada nową generację Mazdy". 

Shinari będzie można przyjrzeć się z bliska na targach motoryzacyjnych w Paryżu, które rozpoczną się w październiku tego roku. Zapewne również wtedy poznamy więcej szczegółów dotyczących nowego projektu.

Nad stylistyką Shinari pracowały trzy studia w oddziałach Mazdy w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Niemczech.

Odmieniona zewnętrznie Mazda ma jednak nie tylko zapowiadać zmianę stylistyki projektowania, to również - jak twierdzą jej twórcy - zapowiedź znaczących zmian w jakości wykończenia wnętrz samochodów.

Chcemy grać w tej samej grupie co Audi i BMW - powiedział na konferencji w Mediolanie, gdzie zaprezentowano koncepcje Shinari, Derek Jenkins, dyrektor projektu Mazda dla Ameryki Północnej. - Chcemy osiągnąc ten sam poziom jakości.

Źródło: autoweek.com
Fot. Mazda

 
PDF Drukuj Email
ABC postępowania po kolizji
IV.wakacje_maleWielogodzinna podróż samochodem, tłum aut na drodze, przebudowy, dziurawa nawierzchnia, a do tego wszystkiego jeszcze nudzące się maluchy w samochodzie - to wszystko powoduje, że choć wracamy z wakacji prowadzimy w dużym stresie i zmęczeniu. W takich warunkach o kolizję nie trudno. Warto wiedzieć jak się w takiej sytuacji zachować w szczególności, że sprawna likwidacja szkody przez ubezpieczyciela zależy m.in. od naszej reakcji.

Po pierwsze: zabezpiecz miejsce zdarzenia
Jeśli jesteśmy uczestnikami kolizji, naszym pierwszym zadaniem jest zapobieżenie powiększaniu się rozmiarów szkody oraz zabezpieczenie miejsca zdarzenia. Powinniśmy ustawić pojazdy biorące udział w zdarzeniu w taki sposób, aby nie utrudniały ruchu. Wyjątkiem od tej zasady, jest wypadek, w którym pojawiły się ofiary w ludziach. Wtedy nie wolno ruszyć pojazdu aż do czasu przybycia na miejsce wypadku policji. Obowiązkowe jest zapewnienie bezpieczeństwa w miejscu zdarzenia - a więc wyraźne oznakowanie np. poprzez wystawienie trójkątów i udzielenie niezbędnej pomocy poszkodowanym. 

Praca papierkowa
W dalszej kolejności powinniśmy spisać dane uczestnika lub uczestników (imię, nazwisko, adres, telefon, numery rejestracyjne i marki samochodów) oraz dane ewentualnych świadków zdarzenia. Pamiętajmy, że straty pokrywa winny kolizji. Należy spisać oświadczenie lub wypełnić formularz wypadkowy, w którym sprawca oświadcza, że spowodował zdarzenie i opisuje jego przebieg – dzień, godzinę, miejsce oraz powstałe uszkodzenia. W oświadczeniu muszą się także znaleźć pełne dane sprawcy spisane z dowodu osobistego i rejestracyjnego oraz prawa jazdy i polisy OC (numer i data wystawienia). Dobrze jest sprawdzić czy badania techniczne pojazdu są aktualne oraz czy polisa OC jest ważna. Data i podpis sprawcy na oświadczeniu muszą być czytelne. Następnie, jak najszybciej jest to możliwe, poszkodowany powinien zgłosić do ubezpieczyciela sprawcy zdarzenie. Szybki kontakt z rzeczoznawcą umożliwi rzetelne określenie zakresu uszkodzeń.

Kiedy wezwać policję?
Jeżeli sprawca nie posiada ważnego OC, a wiec nie jest ubezpieczony – koniecznie należy wezwać policję. Sporządzony przez nią protokół składamy w swoim towarzystwie ubezpieczeniowym (ewentualnie najbliższym miejsca zamieszkania – ono również ma obowiązek je przyjąć). W tym wypadku odszkodowanie za szkody poniesione na zdrowiu oraz mieniu może wypłacić Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W przypadku, gdy sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia i nie został zidentyfikowany, Fundusz wypłaca odszkodowania za szkody na osobie, a za szkody na mieniu – tylko, jeżeli w wypadku uczestnik doznał obrażeń ciała i to z uwzględnieniem udziału własnego w wysokości równowartości 300 euro. Jeśli udało nam się zanotować numer rejestracyjny pojazdu, którym poruszał się sprawca – należy podać go policji, która przeprowadzi postępowanie wyjaśniające i ukarze sprawcę zdarzenia. Policję musimy wezwać zawsze, gdy trudno ustalić kto zawinił, sprawca nie chce dokładnie opisać całego zdarzenia – jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, dokumenty sprawcy są nieczytelne lub wskazują na podrobienie lub też okoliczności zdarzenia wskazują, że pojazd sprawcy może być przedmiotem przestępstwa (np. kradziony). 

Gdy chcemy przyspieszyć wypłatę ubezpieczenia, rozwiązanie jest zwrócenie się do własnego ubezpieczyciela - zostanie ono wypłacone z konta polisy autocasco poszkodowanego. Ale konsekwencją takiej decyzji jest utrata części zniżki za bezszkodową jazdę do momentu rozliczenia się swojego towarzystwa z tym, w którym sprawca wypadku wykupił ubezpieczenie OC.

Kiedy wracamy z zagranicy...
W przypadku wypadku zagranicą, naszym pierwszym zadaniem jest spisanie oświadczenia o zdarzeniu lub wezwanie policji, która sporządzi protokół. Zwróćmy szczególną uwagę, aby spisać dane polisy lub Zielonej Karty (numer, nazwa towarzystwa, kraj wystawienia), dane kierowcy (imię i nazwisko, adres), dane pojazdu sprawcy zdarzenia (nr rejestracyjny i marka pojazdu). W przypadku zdarzenia z udziałem pojazdu zarejestrowanego w jednym z krajów, w którym nie ma konieczności posiadania odrębnej polisy Zielonej Karty – szkodę można zgłosić bezpośrednio do towarzystwa ubezpieczeń, w którym sprawca był ubezpieczony lub też po powrocie do Polski, do jego reprezentanta do spraw roszczeń. Jeśli nie wiemy, jakie polskie towarzystwo pełni rolę reprezentanta do spraw roszczeń – można ustalić jego nazwę za pośrednictwem Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Z kolei, jeśli doszło do zdarzenia z udziałem pojazdu zarejestrowanego w jednym z krajów spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a posiadającym ważny certyfikat Zielonej Karty – należy skontaktować się z Biurem Narodowym (kontakt jest zawsze na odwrocie certyfikatu) w celu uzyskania dalszych instrukcji.

Niestety jak wiemy, zdarzają się również sytuacje, że uczestnikiem lub sprawcą zdarzenia jest kierowca nie posiadający polisy. Wtedy trzeba wezwać na miejsce zdarzenia policję, która skieruje nas do odpowiedniego organu zobowiązanego do przejęcia w takim wypadku postępowania likwidacyjnego.

Pamiętaj – najwygodniej jest posiadać umowę ubezpieczenia AC i w przypadku zdarzenia za granicą skontaktować się ze swoim ubezpieczycielem (telefon znajduje na polisie). Ubezpieczyciel zapłaci za naprawę, a potem już samodzielnie rozliczy się z Towarzystwem Ubezpieczeniowym sprawcy.

Małgorzata Mączyńska
Wicedyrektor Likwidacji Szkód
Liberty Direct

"Extra Kielce"


 
PDF Drukuj Email
Trzy kółka na prąd

Aptera_2e_GAmerykanie już wkrótce będą jeździć na trzech kółkach. I to napędzanych energią elektryczną. Samochód Aptera 2e zaprezentowany w Muzeum Nauki i Techniki w Chicago został już dopuszczony przez amerykańskie władze do sprzedaży i użytku w całych Stanach Zjednoczonych - informuje tvn24.pl.

Aptera 2e charakteryzuje się elektrycznym napędem i futurystycznymi kształtami. Producent zapowiedział, że auto jest już w pełni gotowe do seryjnej produkcji.

- Nasze auto jest w stanie zrobić 100 km na ok. 1,18 litra benzyny, jeśli przeliczyć na zużycie energii. – zapewnia prezes zarządu Aptera Motors Paul B. Wilbur. - To czterokrotnie tyle, ile osiąga najlepsze auto na rynku.

Zasługą ekonomiczności jest nowoczesny akumulator litowy, który jest w stanie przetrwać nawet 10 lat. Na jednym ładowaniu auto przejedzie nawet 160 km. Może przy tym osiagnąć prędkość do 145 km/h.

- Ameryka jest uzależniona od zagranicznych dostaw ropy naftowej, dziennie na jej import wydajemy miliard dolarów, nie wspominając o emisji dwutlenku węgla, dlatego uważamy, że nasz samochód może rozwiązać największe problemy USA - informuje Wilbur zapewniając jednocześnie że jego produkt jest w 100 procentach ekologiczny.


W seryjnej produkcji Aptera 2e pojawi się pod koniec 2011 roku. Ma kosztować od 25 tys. do 40 tys. dolarów.

Źródło: TVN24

Zdjęcia: aptera.com

 
PDF Drukuj Email
Prąd z ciężarówek?
autostradaNowy typ wiatraka napędzanego podmuchem powietrza wzbudzanym przez ciężarówki i podobne pojazdy z ciężkimi ładunkami przechodzi badania przy jednej z francuskich autostrad. Organizatorzy badania chcą zmierzyć, ile energii elektrycznej można uzyskać tą metodą.

Doświadczalny wiatrak postawiono przy autostradzie A6 łączącej Paryż z Lyonem - powiedział Bernard Aversenq, który kieruje projektem prowadzonym przez firmę APRR. - Pęd powietrza wzbudzany na kilka sekund, ale bardzo silny, nazywany jest wiatrem zakłócanym - wyjaśnił. 

Według APRR codziennie około 5 tysięcy pojazdów z ciężkimi ładunkami pokonuje część A6, przy której zainstalowano wiatrak. 

Jeśli wyniki doświadczenia okażą się obiecujące, wiatraki tego typu będą mogły dostarczać energii potrzebnej do zasilania urządzeń instalowanych przy autostradach i zużywających do 2 kWh: kamer, świetlnych tablic informacyjnych itp. 

Koszty położenia kabli i konserwacji tych urządzeń elektrycznych są bardzo wysokie, rzędu dziesiątek tysięcy euro - tłumaczy Aversenq, podkreślając znaczenie niezależnych urządzeń energetycznych w przyszłych obiektach i przy budowie nowych autostrad. - Testowaliśmy najpierw małe modele turbin wiatrowych "normalnych". Ale nie dają one wystarczająco dużo energii i trzeba uzupełniać ją z baterii, paneli słonecznych" - dodał. KLM 

PAP - Nauka w polsce

Fot. stock.xchng


 
PDF Drukuj Email
Tak można ominąć korki
terraMOTORYZACJA. Oto latający samochód, albo jak wolą jego twórcy "samolot zdolny do poruszania się po drogach" - Transition. To latające cacko skonstruowała firma Terrafugia i - jak zapowiada - już w przyszłym roku będziemy mogli dzięki niemu omijać korki.

US Federal Aviation Administration, czyli amerykańskie władze lotnicze dopuściły już warunkowo do ruchu ten pojazd. Konstruktorzy muszą go jeszcze wyposażyć w kilka drobiazgów niezbędnych w ruchu ulicznym: pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne oraz wzmocnić kabinę pasażera.

Terrafugia już "odchudziła" konstrukcję samolotu - zlikwidowała "kaczy dziób" i zmieniła kształt ogonu samolotu - wszystko po to, by móc zainstalować w nim niezbędne wyposażenie nie zwiększając jednak masy maszyny. Transition został bowiem zakwalifikowany przez US FAA jako lekki samolot sportowy, którego pilotem można zostać już po 20-godzinnym kursie. Gdyby waga maszyny się zwiększyła, potrzebna byłaby normalna licencja pilota.

terra2Tak czy siak warunkowe dopuszczenie samolotu do ruchu oznacza, że Terrafugia może już przystąpić do produkcji tego auta. Firma zapewnia, że już przyjęła na nie ponad 70 zamówień.

Pojazd korzysta z normalnego paliwa bezołowiowego i po złożeniu skrzydeł zmieści się nawet w garażu. Jest w stanie przelecieć 740 km na jednym baku, przy prędkości do 185 km/h. Do startu potrzebuje zaledwie 500 metrów gładkiej powierzchni.

Cena tej maszyny? No, cóż. Tania nie jest. Trzeba zapłacić za to cacko ok. 650 tys. złotych. Trochę dużo jak na samolocik, którym mogą podróżować dwie bardzo szczupłe osoby. Kije golfowe trzeba już wysłać samolotem rejsowym...

Źródło: theregister.co.uk

Fot. terrafugia.com


 


Strona 1 z 3