Nubijscy piwowarzy już niemal 2000 lat temu mogli świadomie wytwarzać piwo zawierające silny antybiotyk - tetracyklinę - informuje "American Journal of Physical Anthropology". Analiza chemiczna kości mieszkańców Nubii żyjących pomiędzy rokiem 350 a 550 naszej ery wykazała, że regularnie spożywali oni silnie działający antybiotyk - tetracyklinę. Najprawdopodobniej tetracyklina zawarta była w piwie.
Prace amerykańskich naukowców wskazują, że wytwarzanie antybiotyków - oficjalnie zapoczątkowane odkryciem penicyliny w roku 1928 - mogło być powszechną praktyką niemal 2000 lat temu. Badania przeprowadzili antropolog George Armelagos z Emory University oraz chemik Mark Nelson z firmy Paratek Pharmaceuticals. Nelson, czołowy ekspert od tetracykliny, spotkał Armelagosa na konferencji naukowej i zaoferował mu swoją pomoc w wymagających wiedzy i doświadczenia analizach. Kości mumii trzeba było rozpuszczać w jednym z najmocniejszych znanych kwasów - kwasie fluorowodorowym.
Dawna Nubia leżała na terenach obecnego Sudanu. Nubijskie piwo wytwarzano z ziarna, zanieczyszczonego bakterią glebową Streptomyces, wytwarzającą tetracyklinę. Nelson uważa, że Nubijczycy zdawali sobie sprawę z działania tetracykliny i wytwarzali ją specjalnie, podając duże dawki na przykład chorym dzieciom (ślady tetracykliny stwierdzono w kościach czaszki i podudzia czterolatka). Starożytni Egipcjanie i mieszkańcy Jordanii używali piwa do leczenia chorób dziąseł oraz innych dolegliwości - wiedza o otrzymywaniu antybiotyków mogła być w dawnych wiekach szeroko rozpowszechniona.
Pierwszą ze współczesnych tetracyklin - aureomycynę-odkryto w roku 1948. Jak wskazuje nazwa pochodząc od greckiego określenia złota, kolonie wytwarzających ten antybiotyk bakterii mają złotawy kolor. Złociste kolonie bakterii na kadzi z piwem mogły robić wrażenie na starożytnych. (PMW)
PAP - Nauka w Polsce
Fot. stock.xchng |
|
|
| Czynniki genetyczne męskiego chromosomu płciowego Y mogą częściowo tłumaczyć większą podatność mężczyzn na choroby wieńcowe serca - wynika z brytyjsko-australijskich badań, które zaprezentowano na kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Sztokholmie.
Choroba wieńcowa serca (jak również zgony z jej powodu) jest znacznie częstsza wśród mężczyzn niż wśród kobiet z tych samych grup wiekowych, przypomniał na konferencji prasowej, biorący udział w badaniach Nilesh J. Samani z Uniwersytetu w Leicester.
Można podejrzewać, że przyczynia się do tego zarówno odmienny styl życia panów, np. częstsze palenie papierosów, jak i hormony. Ale jedną z potencjalnych przyczyn tych różnic mogą być czynniki genetyczne zlokalizowane na męskim chromosomie płciowym Y, który nie występuje u kobiet - tłumaczył specjalista.
Aby sprawdzić tę hipotezę, brytyjscy naukowcy wraz z kolegami z Australii przeprowadzili badania genetyczne wśród blisko 3 tys. niespokrewnionych ze sobą biologicznie mężczyzn z Wielkiej Brytanii, z czego 1295 cierpiało na chorobę wieńcową.
Przeanalizowano różnice w sekwencji DNA chromosomu Y. Są one dziedziczone z ojca na syna i przeważnie powiązane z konkretnymi regionami geograficznymi, dlatego pozwalają określić, skąd pochodzili przodkowie danego mężczyzny.
Nasze badania wykazały, że różnice genetyczne dotyczące chromosomu Y mogą mieć wpływ na ryzyko choroby wieńcowej i częściowo mogą też tłumaczyć większe predyspozycje mężczyzn do tego schorzenia - powiedział Samani.
Joanna Morga
PAP - Nauka w Polsce
Fot. stock.xchng/clix |
|
Małżeństwo często wiąże się z poprawą stanu zdrowia, jednak nowe badanie dowodzi, że także posiadanie długotrwałej relacji wpływa na nasze hormony i znacznie redukuje stres.
Ludzie nie będący w związku małżeńskim, ale będący zaangażowani w uczuciową relację wykazują takie samo obniżenie poziomu stresu, jak ludzie pozostający w zalegalizowanym związku - twierdzi Dario Maestripieri, profesor z University of Chicago, autor badania opublikowanego w czasopiśmie "Stress".
- Te wyniki sugerują, że samotne osoby są bardziej wrażliwe na psychiczny stres niż ludzie będący w związku małżeńskim. Odkrycie jest zgodne z narastającą liczbą dowodów ukazujących, że małżeństwo i społeczne wsparcie może stanowić zderzak przeciwko stresowi - dodaje Maestripieri.
Zespół naukowców z University of Chicago i Northwestern University przebadał 500 studentów studiów magisterskich na University of Chicago Booth School of Business. Około 40 procent mężczyzn i 53 procent kobiet pozostawało w związku lub zawarło już związek małżeński.
Studenci zostali poproszeni o zagranie w serię gier komputerowych, które miały przebadać ekonomiczne zachowania. Pobrano od nich również próbki śliny przed i po zmierzeniu poziomu hormonów. Aby wywołać stres u uczestników badania, co pomogłoby zmierzyć poziom kortyzolu, poinformowano ich, że badanie jest konieczne i może wpłynąć na ich przyszłą karierę.
- Odkryliśmy, że osoby samotne obu płci mają wyższy poziom kortyzolu od osób pozostających w związku małżeńskim - powiedział Maestripieri. (NIC)
PAP - Nauka w Polsce
|
|
| Australijski mikrobiolog dowodzi, że na banknotach znajduje się znacznie mniej bakterii, niż przywykło się sądzić; dotyczy to zwłaszcza pieniędzy w państwach najbardziej rozwiniętych - informuje Science Alert.
Zdaniem doktora Franka Vriesekoopa z uniwersytetu w Ballarat w australijskim stanie Wiktoria nigdzie na świecie ilość bakterii chorobotwórczych na banknotach nie osiąga poziomu niebezpiecznego dla zdrowia.
W badaniu uczestniczyli mikrobiolodzy z uczelni i instytucji naukowych 10 państw: Australii, Burkiny Faso, Meksyku, Chin, Irlandii, Holandii, Nowej Zelandii, Nigerii, USA i Wielkiej Brytanii. Naukowcy przeprowadzili analizę mikrobiologiczną 1280 banknotów ze sklepów i lokali gastronomicznych.
Poziom warstwy brudu na banknocie, a tym samym ilości mikroorganizmów na nim, zależy, oczywiście, od wieku pieniądza, ale też od materiału, z jakiego jest zrobiony - mówi doktor Vriesekoop. W większości państw podstawowym materiałem jest celuloza. Mniej bakterii jest na banknotach wykonanych z tworzyw sztucznych. Na takie materiały przeszły m.in. Australia i Nowa Zelandia.
Mimo wszystko naukowcy wciąż radzą, by rękami, którymi liczymy banknoty, nie dotykać produktów żywnościowych. (MMP)
PAP - Nauka w Polsce
Fot. stock.xchng/mainrc |
|
| Osoby, których tętno stale jest przyspieszone są bardziej narażone na przedwczesny zgon - informuje serwis 'EurekAlert".
Specjaliści z Ronald O.Perelman Heart Institute New York Presbyterian Hospital przestudiowali wyniki dotyczące ponad 9000 pacjentów. Okazało się, że utrzymujące się podczas pięcioletniej obserwacji przyspieszone (powyżej 84 uderzeń na minutę) tętno wiąże się ze znacznie podwyższonym ryzykiem zgonu - zarówno z powodu chorób serca (o 55 proc. częściej), jak i z innych przyczyn (o 79 proc. częściej). Prawidłowe tętno - to od 60 do 80 uderzeń na minutę.
Zdaniem kierującego badaniami prof. Petera Okina powtarzane w ciągu wielu lat pomiary tętna mogą być prostym, tanim i ważnym wskaźnikiem stanu zdrowia, pozwalając na rozpoznawanie i leczenie problemów zdrowotnych. Przyspieszone tętno jest między innymi wskaźnikiem podwyższonej aktywności współczulnego układu nerwowego, co wiąże się z niedokrwieniem serca oraz wyższym ryzykiem miażdżycy czy arytmii.
Według Księgi Rekordów Guinnessa najwolniejsze tętno spoczynkowe odnotowano 11 sierpnia 2005 r. u Brytyjczyka Martina Brady. Tak wolne (poniżej 50 uderzeń na minutę) tętno to bradykardia, ale ta fachowa nazwa pochodzi z łaciny, a nie od nazwiska rekordzisty. (PMW)
PAP - Nauka w Polsce
Fot. stock.xchng |
|
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 4 |